• An Image Slideshow
  • An Image Slideshow
  • An Image Slideshow
REKLAMA           REKLAMA           REKLAMA           REKLAMA           REKLAMA

Wszystkie artykuły

Zimowa wyprawa z maluchem nie musi być trudna

Wraz z początkiem ferii rozpoczęliśmy kolejny sezon urlopów zimowych. Wielu z nas na ferie jedzie razem z dziećmi, dla których wielogodzinna jazda pociągiem lub samochodem to prawdziwa droga przez mękę. Czym umilić podróż naszym pociechom?
Kasia i Marcin są rodzicami 5-letniego Filipa i 2-letniej Marysi. Pod koniec stycznia wyjeżdżają na rodzinne wczasy w góry - przed nimi ponad 10-godzinna jazda samochodem. Nie dziwi więc fakt, że już teraz opracowują plan podróży ze szczególnym uwzględnieniem atrakcji dla dzieci.
- Pierwszy raz jedziemy tak daleko – mówi wyraźnie przejęta Kasia – Dotychczas wybieraliśmy miejsca położone gdzieś w okolicy. Zazwyczaj już po godzinie Filip nudził się i marudził, co często kończyło się płaczem a nas wprowadzało w niepotrzebny stres. Tym razem jesteśmy bardziej przygotowani – zabieramy ich ulubione przekąski i zabawki, planujemy postoje w ciekawych miejscach. Mam nadzieję, że dzięki temu podróż będzie o wiele przyjemniejsza.
Mamo, tato – daleko jeszcze?
Pod historią Kasi i Marcina z chęcią podpisaliby się inni rodzice. Perspektywa wielu godzin spędzonych w samochodzie lub w pociągu nie napawa optymizmem dorosłych, a co dopiero dzieci. Nasze pociechy gromadzą w sobie ogromną energię i nie dla nich jest statyczne siedzenie w jednym miejscu przez dłuższy czas. Sposób na podróżową nudę znajdziemy w każdym sklepie z zabawkami. Interaktywne pluszaki, karty do gry czy kolorowanki – te wszystkie rzeczy zajmą nasze pociechy podczas drogi. Jeżeli posiadacie przenośny odtwarzacz dvd lub laptopa, to już teraz zapakujcie go do podręcznej torby. Kiedy waszym dzieciom znudzą się zabawki, zawsze będziecie mogli włączyć im ulubioną bajkę. Planując trasę, postarajcie się uwzględnić w niej postoje w ciekawych miejscach. Przy okazji narysujcie dziecku mapę, zaznaczcie te punkty i mianujcie pociechę waszym przewodnikiem. Dla maluchów podróżujących pociągiem ciekawą atrakcją będzie np. wizyta w wagonie restauracyjnym lub sam spacer po wagonowych korytarzach.
Chce mi się jeść!
Niezależnie jak daleko jedziecie, zawsze zabierajcie ze sobą prowiant. Jedzenie w przydrożnych barach nie zawsze jest smaczne i może skończyć się np. zatruciem pokarmowym. Lepiej będzie, jeśli poczęstujecie swoich podopiecznych samodzielnie przygotowanymi kanapkami lub lekkimi przekąskami. Spróbujcie tych na bazie zbóż (np. wafelki ryżowe) – są o wiele zdrowsze od wysokotłuszczowych słodyczy i dodatkowo dostarczają organizmowi cennych składników odżywczych.
- W podróży dzieci lubią się czymś zająć, szczególnie coś „chrupać” – mówi Małgorzata Zdrojewska, specjalista dietetyk, współpracująca z firmą Good Food, producentem ryżowych wafelków „Milutkie” – Warto zaopatrzyć się w drobne, lekkostrawne i pożywne przekąski, które nie tylko sycą, ale i zajmują czas. W trakcie gdy nasza pociecha będzie zajęta opróżnianiem kolejnej paczki np. wafelków ryżowych w czekoladzie, my będziemy mogli w spokoju skupić się na drodze.
Pamiętajmy, że dzieci są mistrzami w brudzeniu się podczas jedzenia. Nie zapomnijcie więc o papierowych ręcznikach czy wilgotnych chusteczkach, którymi w każdym momencie będziecie mogli wytrzeć ich rączki, buzię i wszystko wokół nich.
Bezpieczeństwo ponad wszystko
Nie podlega wątpliwości, że dzieci powinny być przewożone w odpowiednio dobranych do ich wzrostu fotelikach samochodowych. Taki obowiązek nakłada na nas prawo polskie (konieczność przewożenia w fotelikach dzieci do 12 roku życia lub osiągnięcia przez nie 150 cm wzrostu) i zdrowy rozsądek każdego rodzica. Pamiętajmy, żeby na tylnej półce samochodu nie kłaść „luzem” żadnych przedmiotów. W trakcie nawet lekkiego hamowania mogą zadziałać jak „pociski”, a poza tym zasłaniają szybę.
Jeżeli jest to możliwe, postarajcie się wyruszyć w drogę z samego rana. Dzieci są wtedy jeszcze zmęczone i nie w głowie będą im zabawy. Wówczas nie zapomnijcie o małym kocu i miękkim zagłówku, które zapewnią waszej pociesze spokojny sen w pierwszych godzinach podróży.
Kontakt dla mediów:
Natalia LEWICKA
Junior Media Manager
tel. (71) 328 74 91
Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

 

 

Sundao – przepis na młodość i długowieczność

Chcesz się przygotować do wiosny? Coroczne postanowienia o zapisaniu się na fitness zakończyły się fiaskiem a siłownię pod domem zamknięto miesiąc temu? Spróbuj Sundao – poprawisz swoją kondycję i przede wszystkim samopoczucie i zdrowie.


Sundao to sposób na kompleksowe doskonalenie ciała, oddychania i umysłu. Jeżeli położy się nacisk jedynie na ruch ciała, mamy do czynienia ze zwykłym sportem czy gimnastyką. Jeśli akcentujemy wyłącznie chwytanie powietrza, jest to zaledwie ćwiczenie głębokiego oddychania. Jeżeli według nas tylko umysł ma znaczenie, mówimy po prostu o medytacji lub Zen. Sundao zawiera w sobie jednak wszystkie te aspekty i jako takie jest uniwersalną metodą do kształtowania ciała, umysłu i ducha.

Zostało opracowane ponad 9 tysięcy lat temu w Korei przez mnichów pustelników i od tego czasu sukcesywnie rozprzestrzenia się na cały świat.

- Sundao można porównać do taoistycznej jogi – tłumaczy Anna Rybczyńska, ekspert Sundao z portalu Holistyczna Polska. -To medytacja połączona ze sztuką uzdrawiania, stąd podobieństwo do praktyk taoistycznych.

Historia Sundao
Sundao (Kouksundo) powstało ok. 300-700 r.n.e., w Erze Trzech Królestw. Praktycy Sundao byli jednak prześladowani w czasach panowania Dynastii Chosun i w okresie panowania Japończyków, dlatego zdecydowali się przenieść w góry i praktykować swoją sztukę w tajemnicy.

- Dopiero w 1967 roku Mistrz Kouksundo Chongsun się ujawnił . Przez 15 lat ćwiczył on w górach po 10 godzin dziennie. Kiedy zszedł do miasteczka, zademonstrował mieszkańcom swoje niezwykłe umiejętności. Przez piętnaście minut siedział na palącym ogniu a jego ciało nie doznało żadnych obrażeń.

Trzy lata później Mistrz Chongsun otworzył w Seulu Centrum Szkoleniowe Sundao. Od tego czasu w Korei popularność Sundao zaczęła rosnąć.

Sposób na długowieczność
Nauczyciele Sundao wierzą, że prawidłowe wykonywanie ćwiczeń oraz kontrola oddechu prowadzą do długowieczności a nawet nieśmiertelności.

W Sundao praktykowany jest tzw. głęboki oddech. Podczas głębokiego oddychania przepona poszerza się 3 razy bardziej niż podczas zwykłego płytkiego oddechu. Oznacza to, że ilość wdychanego powietrza zwiększa się z 0,5 do 2 litrów. Zwiększony pobór powietrza oznacza większą ilość tlenu, która dopływa do mózgu i innych organów.

- Aktywny ruch przepony stymuluje także rdzeń autonomicznego układu nerwowego, dlatego takie oddychanie pomaga w powrocie do zdrowia poprzez ożywienie naturalnej leczniczej siły międzymózgowia i śródmózgowia - dodaje Anna Rybczyńska z Holistycznej Polski.

Sundao w Polsce
Sundao niestety jest jeszcze mało znane w Polsce. Ma jednak bardzo wielu zwolenników w Stanach Zjednoczonych. W 2007 roku na terenie USA znajdowało się co najmniej 8 ośrodków Sundao, między innymi w Nowym Jorku, Bostonie, Los Angeles i Arizonie.

- Jednak od kilku lat również są organizowane w Polsce warsztaty Sundao, które prowadzi Mistrz Yu, Jea Sheen – mówi Anna Rybczyńska z hopl.pl. - Prawdopodobnie już w maju tego roku będziemy mieć przyjemność znowu  gościć Mistrza Yu. Warsztaty z Mistrzem Sundao  zawsze są niezapomnianym przeżyciem.

Ćwicz sam
Elementy Sundao nie są trudne.
- Jest kilka podstawowych ćwiczeń Sundao, które można z powodzeniem praktykować w domu. Polecam zwłaszcza ćwiczenia relaksacyjne – mówi Anna Rybczyńska z hopl.pl. - Warto być wytrwałym, ponieważ można przecież żyć w zdrowiu i czuć się młodo.

Źródło: hopl.pl 

O portalu
Hopl.pl to serwis stworzony dla terapeutów i miłośników nurtu holistycznego. Terapeuci i szkoły rozwoju mają możliwość bezpłatnego zamieszczania w nim informacji o prowadzonej działalności. W serwisie znajduje się baza artykułów eksperckich dotyczących poszczególnych technik i metod leczniczych. Osoby zainteresowane wybraną terapią holistyczną mogą dotrzeć do odpowiedniego terapeuty. Celem Holistycznej Polski jest promocja zdrowia i popularyzacja wszelkiego rodzaju terapii naturalnych.
Więcej informacji na www.hopl.pl

Więcej informacji udziela:
Marta Grabowska
specjalista ds. PR
tel. 71 333 22 87
e-mail: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

 

Kawowa etykieta

O tradycji podawania kawy napisano niejedną książkę. Ten kojarzony ze słoneczną Italią napój, ma swoich zwolenników na całym świecie. Przysłowie „co kraj to obyczaj” nie znajduje jednak zastosowania w kontekście serwowania „małej czarnej” – tutaj zasady pozostają niezmienne. Warto bliżej się im przyjrzeć, aby uniknąć towarzyskiej gafy.

Statystyczny Polak zaparza rocznie ponad 3 kg kawy, głównie mielonej i ziarnistej. Dla porównania - Finowie spożywają jej ponad 12 kg, a uważani za największych specjalistów od „małej czarnej” Włosi - niecałe 5 kg rocznie. Co sprawia, że napój ten cieszy się tak dużą popularnością? Jedni twierdzą, że jest to charakterystyczny smak i aromat, który pobudza zmysły. Według innych, przyczyną tego sukcesu jest kofeina, która „stawia na nogi”, przyśpiesza przemianę materii i zwiększa sprawność umysłu. Jedno jest pewne – niezależnie gdzie, z kim i jaką kawę pijemy, ważny jest sposób jej przygotowania, który ma znaczący wpływ na końcowy efekt, czyli smak. O kawowym Savoir Vivre i kulturze picia tego napoju opowiada Joanna Szpak z firmy Segafredo Zanetti Poland.

Kremówkom mówimy nie
Jednym z podstawowych i niezgodnych z zasadami serwowania kawy błędów, jest zwyczaj podawania do niej ciastek, głównie tych z kremem. Ich słodki smak po prostu nie pasuje do kawowej goryczki. Według opinii wielu kawoszy ciastka uniemożliwiają rozkoszowania się gorącym napojem, bo zamiast na nim, skupiamy się na jak najszybszym zjedzeniu podanych słodyczy. Poza tym wciąż spotykanym zjawiskiem jest „maczanie” ciastka w kawie. O ile w domu, kiedy nikt nas nie widzi i możemy sobie na to pozwolić, o tyle w towarzystwie jest to bardzo nieeleganckie. Kawa najlepiej komponuje się z małą gorzką czekoladką, herbatnikiem korzennym lub migdałkiem opruszonym kakao. 

Mleko – ciepłe czy zimne?
Wszystko zależy od pory roku i upodobań osoby zamawiającej napar. Przyjęło się, że mleko podawane do kawy powinno być delikatnie podgrzane – dzięki temu nie wychładzamy napoju. Zadanie to w dużej mierze ułatwiają ekspresy ciśnieniowe z dyszą do spieniania kawy, dzięki którym na jej powierzchni powstaje puszysta pianka. Sama czynność spieniania jest prosta – do dzbanka z „dziubkiem” wlewamy zimne, tłuste (najlepiej 3,2%) mleko i zanurzamy w nim dyszę. Podczas całego procesu kilkakrotnie staramy się obniżać dzbanek tak, by wytworzył się nim wir, a samo mleko dwukrotnie podwoiło swoją objętość. Pamiętajmy aby pod naczyniem trzymać dłoń – w ten sposób sami wyczujemy czy jest już wystarczająco ciepłe. Jeżeli w domu nie dysponujemy takim ekspresem, warto zakupić elektryczny spieniacz do kawy. Dzięki temu małemu urządzeniu uzyskamy podobny efekt, jaki daje dysza w ekspresie. W tym przypadku najpierw podgrzewamy mleko do temperatury 65 stopniu. Następnie zanurzamy w nim spieniacz i obracamy tak długo, aż wytworzy się w nim wir i puszysta pianka. W obu przykładach idealnie spienione mleko powinno być gładkie i szkliste. Dlatego jeśli pojawia się na nim bąble, spróbujmy uderzyć dzbanuszkiem lekko o stół – ta czynność powinna przywrócić mleku gładką konsystencje. Gotowe wlewamy bezpośrednio do kawy lub podajemy w osobnym naczyniu – mleczniku ustawionym na podstawce (spodku). Dzięki niemu unikniemy pozostawieniu na stole białych śladów. W ciepłe dni w wielu kawiarniach istnieje możliwość zamówienia do kawy zimnego mleka – wówczas, podczas składania zamówienia, o taki wyjątek musimy poprosić kelnera. Zimne mleko dodajemy również do kaw mrożonych.

A co z łyżeczką?
Po pierwsze pamiętajmy, że nie wolno pić kawy z łyżeczką wewnątrz filiżanki – jest to nie tylko nieeleganckie, ale i niebezpieczne. Równie nieładnie jest zostawiać ją opartą do góry dnem o brzeg spodka. Jak więc powinniśmy się nią posługiwać?

- Przede wszystkim warto pamiętać, że filiżankę układamy na spodku  – mówi Joanna Szpak z firmy Segafredo Zanetti Poland – Łyżeczkę, skierowaną uchwytem do gościa, kładziemy na spodku, po prawej stronie. Po użyciu, jedynym słusznym dla niej miejscem jest właśnie spodeczek, na który odkładamy ją tak, by całą powierzchnią stykała się z naczyniem. Absolutnie zabronione jest opieranie łyżeczki o kant spodka lub filiżanki.

Ponadto pamiętajmy, że łyżka do kawy służy jedynie do jej mieszania. Nie wskazane jest jej oblizywanie, próbowanie nią naparu lub też jego schładzanie.


Kawa „z prądem”?
Wbrew pozorom, alkohol i kawa to bardzo dobre i wyrafinowane połączenie. We Włoszech, kraju specjalistów od „małej czarnej”, w chłodne dni pija się espresso podawane z grappą. Pamiętać należy jedynie o umiarze – alkohol jest tylko dodatkiem. Niewielką jego ilość wlewamy do podgrzanej filiżanki i delikatnie „przepłukujemy” nim ścianki naczynia, a następnie zalewamy naparem. W Polsce, zamiast grappy, taką rozgrzewającą kawę możemy przygotować z rumem. Niezmienną zasadą, niezależną od pory roku, jest podawanie do espresso małej szklaneczki z wodą. Pamiętajmy jednak, żeby nie wlewać jej bezpośrednio do filiżanki. Wodę popijamy osobno przed aby „wypłukać” usta z innych smaków i delektować  się kawą.

Stosując się do etykiety podawania i picia kawy, możemy uczynić z jej spożywania prawdziwy ceremoniał i dożo lepiej odczuwać jej charakterystyczny smak oraz aromat.


Kontakt dla prasy:
Ewelina CZYŻ
Junior Media Manager
GSM 500.244.644
Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

 

 

Laseroterapia – skuteczne zamykanie rozszerzonych naczynek

Zaczerwienienie skóry, czyli rumień może wywołać teleangiektazje – trwałe uszkodzenie naczyń krwionośnych. Często jest to pierwszy objaw trądziku różowatego. Na szczęście odpowiednia profilaktyka i leczenie może powstrzymać rozwój choroby i skutecznie zminimalizować defekty estetyczne.

Rozszerzone naczynka to nie tylko skaza na urodzie. Uporczywe zaczerwienienie może być pierwszym etapem poważniejszych chorób, takich jak trądzik różowaty. Jest to schorzenie, które dotyka ok. 10% populacji w wieku od 30 do 55 lat. Najbardziej narażone na trądzik różowaty są osoby o jasnej, delikatnej karnacji. Rozszerzone naczynka mogą również wskazywać na kłopoty z krążeniem. Jeśli występują na nogach zdecydowanie powinny być leczone, aby nie dopuścić do poważnych powikłań w postaci żylaków.
Przewlekle rozszerzone naczynka to teleangiektazje. Uwidaczniają się one na powierzchni skóry jako pajączki lub cienkie czerwone “niteczki”. W skrajnych przypadkach uszkodzone naczynka ściśle do siebie przylegają, tworząc czerwone plamy i rumieńce, które stanowią wstępne stadium trądziku różowatego. Teleangiektazjom może również towarzyszyć występowanie grudek i krostek. W zaawansowanej fazie choroby pękające naczynka krwionośne widoczne są nawet na gałce ocznej.

Skąd się bierze uporczywe zaczerwienienie?

Bezpośrednią przyczyną zaczerwienienia jest kruchość naczyń krwionośnych i tendencja do pękania ich ścianek. Najczęściej jest to spowodowane czynnikami genetycznymi. Duży wpływ na stan naczyń mają też zaburzenia hormonalne. Dlatego częste czerwienienie się twarzy jest charakterystyczne dla okresu dojrzewania, w trakcie którego hormony szaleją. Rumień towarzyszy również ciąży i menopauzie. Rumieńce, kruchość i pękanie naczyń może być wywołane również przez zaburzenia krążenia, nadciśnienie tętnicze, choroby przewodu pokarmowego (np. uszkodzenie wątroby) oraz alergie.

Skóra naczyniowa – czynniki szkodliwe

Zagrożeniem dla wrażliwej cery naczyniowej są czynniki atmosferyczne - znaczne wahania temperatury, mróz i wiatr, a także długotrwała ekspozycja na słońce. Delikatne ścianki naczyń krwionośnych rozszerzają się wtedy i są narażone na pęknięcie.


Profilaktyka cery naczyniowej

Odpowiednia pielęgnacja może złagodzić objawy i znacznie poprawić stan cery. Przede wszystkim należy unikać zbędnego podrażniania skóry, np. poprzez mycie twarzy lub ciała zbyt ciepłą wodą. Dla osób z problemami naczyniowymi nie wskazana jest również sauna i solarium. Zalecane jest stosowanie kremów opracowanych specjalnie dla skóry naczyniowej, płynów miceralnych i wód termalnych oraz preparatów uszczelniających i wzmacniających naczynka i chroniących warstwę rogową naskórka. Bardzo ważne jest również nakładanie przeciwsłonecznych kremów ochronnych, które chronią skórę przed negatywnym wpływem promieniowania słonecznego. Wizualnie stan skóry może poprawić również stosowanie zielonych pudrów korygujących, maskujących rumieńce.
Magiczne składniki kosmetyków
•    rutyna - zmniejsza kruchość naczyń krwionośnych;
•    wyciąg z arniki górskiej - redukuje zaczerwieniania i usprawnia krążenie krwi,
•    ekstrakt z miłorzębu japońskiego – odpowiada za elastyczność ścian naczyń.
•    wyciąg z kwiatów dzikiego mirtu – obkurcza i wzmacnia naczynia krwionośne, przeciwdziałając ich pękaniu;
Pękające naczynka a dieta
Przy problemach naczyniowych niezwykle ważne jest przestrzeganie odpowiedniej diety. Przykazanie pierwsze to unikanie alkoholu! Równocześnie Z kolei dobroczynny wpływ na stan cery ma:
•    witamina C – odpowiedzialna za właściwy poziom utlenienia komórek. Niedobór witaminy C może powodować krwawienia i uszkodzenia naczyń krwionośnych.  Jej bogatym źródłem jest owoc dzikiej róży, winogrona, papryka i cytrusy.
•    witamina K - reguluje krzepnięcie krwi, zapobiega krwotokom, likwiduje pajączki i wylewy podskórne. Witamina K występuje m. In. W brokułach, sałacie, lucernie, awokado, ziemniakach, jajkach, jogurcie i serze.
•    witamina PP – współtworzy krwinki czerwone,  uszczelnia naczynka krwionośne. Witamina PP jest powszechna w produktach roślinnych i zwierzęcych oraz orzechach i ziarnach zbóż. 

Leczenie rozszerzonych naczynek

Kremy do cery naczynkowej działają ochronnie i służą do pielęgnacji łagodnych zmian. Jeśli jednak rozszerzone naczynka mają charakter chorobowy, konieczne jest leczenie dermatologiczne, oparte zwykle na terapii lekowej oraz stosowaniu zewnętrznych zabiegów kosmetycznych. Stan skóry naczynkowej poprawić mogą maseczki łagodzące, relaksujące i wzmacniające naczynia krwionośne. W leczeniu  poszerzonych naczynek obecnie najczęściej wykorzystuje się lasery, które działają przyczynowo - zamykają poszerzone naczynka i likwidują rumień skóry.

Laseroterapia
- Do zamykania naczyń krwionośnych stosuje się różnego rodzaju lasery, różniące się długością emitowanej fali i zakresem mocy energii, stąd jedne lasery będą skuteczniejsze dla drobnych inne dla większych naczyń, czy wręcz naczyniaków, są też urządzenia uniwersalne, o dużym zakresie mocy. .Bardzo ważne jest również doświadczenie lekarza wykonującego zabiegi na naczynkach, bowiem każdy pacjent ma inne potrzeby, dlatego trzeba indywidualnie dobrać odpowiednią energię oraz długość trwania impulsu, aby efekt był doskonały – wyjaśnia Dr Beata Kociemba, prezes warszawskiego Instytutu Beauty Derm.
Naświetlanie rozszerzonych lub popękanych naczyń krwionośnych laserem powoduje obkurczanie naczyń i ich zamknięcie. Doświadczona w leczeniu cery naczyniowej dr Beata Kociemba, poleca zabiegi z zastosowaniem lasera Dualis XP Plus. Podczas zabiegu promień lasera wnika do naczynia krwionośnego bez uszkadzania naskórka. Wiązka światła podgrzewa czerwone ciałka krwi, które ulegają koagulacji.  W wyniku oddziaływania laserem naczynie zamyka się. Do osiągnięcia satysfakcjonującego efektu wykonuje się zwykle 1 - 3 zabiegów. Po zabiegu skóra jest lekko zaczerwieniona, może wystąpić delikatny obrzęk utrzymujący się do 48 godzin. Zabieg nie powoduje niedyspozycji estetycznej. Zabiegi zamykania naczynek należy przeprowadzać od jesieni do późnej wiosny (od września do maja). Większość pacjentów uważa, że zimą nie należy zamykć naczynek, jednak jest to nieprawda, zima to właśnie najlepszy okres dla tego rodzaju zabiegów.

W gabinecie Beauty Derm przy ul. Bukowińskiej w Warszawie można się poddać zabiegowi zamykania zarówno małych naczynek na twarzy, jak i niebieskich do 3 mm średnicy na nogach. Przy użyciu skanera uzyskiwane są bardzo dobre wyniki w leczeniu rumienia twarzy, szyi, dekoltu.
Szczegóły: http://beauty-derm.pl/

Kontakt:
ul. Bukowińska 12 lok. 103 wejście "B"
Uwaga: wejście po schodach na I poziom.
02-703 Warszawa (Mokotów)
 
Tel.: 0 22 258 39 03
Tel. kom.: 0 600 34 65 04
E-mail: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.
http://beauty-derm.pl/



Instytut Beauty Derm:

Dr Beata Kociemba – Założycielka i Prezes Instytutu Beauty Derm.

Absolwentka Kliniki Dermatologii Uniwersytetu Medycznego w Łodzi oraz Kliniki Dermatologii w Wojskowym Instytucie Medycznym w Warszawie. Uzyskała specjalizację z zakresu dermatologii i wenerologii II stopnia.

Od lat związana ze Stowarzyszeniem Lekarzy Dermatologów Estetycznych. Członek Europejskiego Towarzystwa Dermatologicznego ESCAD. Wykładowca na wielu Konferencjach Dermatologii i Medycyny Estetycznej.

Specjalizuje się w zaawansowanych technikach odmładzania skóry stosując urządzenia laserowe, Thermage, preparaty modelujące kształt twarzy, wypełniające zmarszczki, regenerujące kolagen. Procedury medyczne z wykorzystaniem fal radiowych zastosowała jako jedna z pierwszych w Polsce. Posiada duże doświadczenie w leczeniu chorób skóry, łysienia kobiet i mężczyzn.

Ekspert w wielu pismach kobiecych, programach telewizyjnych (m.in. TVN Style) dotyczących zdrowia i urody, portalach internetowych. Laureatka Medalu Europejskiego, przyznanego w 2010 r. przez Business Centre Club za usługę zabiegu bezoperacyjnego liftingu twarzy i ciała "Thermage".


Beauty Derm - Europejski Instytut Dermatologii Estetycznej Laserowej i Kosmetyki
 
ul. Bukowińska 12 lok. 103 wejście "B"
Uwaga: wejście po schodach na I poziom.
02-703 Warszawa (Mokotów)
 
Tel.: 0 22 258 39 03
Tel. kom.: 0 600 34 65 04
E-mail: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.
http://www.beauty-derm.pl/


Dodatkowe informacje:

Interaktywna agencja AVATAR PR
Malwina Palińska
Wiktorska 31; 02-587 Warszawa
Tel.: +48 791-555-399
e-mail: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.
http://www.avatar-pr.com/
 

 

Dotrzymać noworocznych postanowień

Początek stycznia obfituje w dobre chęci i pełne zapału obietnice. Wiele z nich powtarza się przez lata, a my niestrudzenie chcemy choć raz osiągnąć sukces. Aby tym razem zapał nie okazał się słomiany, a obietnice niespełnione warto wiedzieć, co wspomoże naszą wytrwałość w realizacji określonych celów.

Często pod wpływem noworocznej atmosfery, z entuzjazmem zaczynamy wszystko od nowa. Podejmujemy się zadań, które nie tylko są niemożliwe do zrealizowania
w założonym czasie, albo są na tyle odległe od naszej codzienności, że wręcz nieosiągalne. Nie chcąc rzucać słów na wiatr postarajmy się poświęcić trochę więcej czasu samemu planowaniu wcielenia w życie przyrzeczeń, niż marzeniom, co się wydarzy, gdy już osiągniemy swój cel.
Pomału, ale z uporem
Z informacji Polskiej Agencji Prasowej wynika, że tylko 20% z nas dotrzymuje swoich noworocznych postanowień. Już od samego początku popełniamy wiele podstawowych błędów. Podejmując decyzję o zmianie
w naszym życiu pamiętajmy, że nie może być ona rewolucyjna. Tego typu innowacje bardzo szybko stają się dla nas męczące
i prędzej, czy później i tak wracamy do starych nawyków. Dlatego lepiej powoli, ale konsekwentnie wcielać w życie nasze postanowienia. Właśnie tak musimy postępować przy jednej z najpopularniejszych noworocznych obietnic, jaką jest osiągnięcie wymarzonej wagi. Na początek postarajmy się przeanalizować dotychczasową dietę, aby wyeliminować z niej wszystkie tuczące i niezdrowe składniki. - Jeśli chcemy zrzucić kilka kilogramów, warto dokładnie zaplanować codzienne posiłki, aby to co jemy było nie tylko niskokaloryczne, ale przede wszystkim wartościowe dla organizmu – mówi Małgorzata Zdrojewska dietetyk współpracujący z firmą Good Food. Nie musimy od razu rezygnować z większości produktów, które gościły w naszej kuchni. Często wystarczy zastąpić je propozycjami „fit” i np. zamiast śmietany używać jogurtu naturalnego bez zawartości tłuszczu. Zamiast chrupania zwykłych przekąsek warto wybrać mniej kaloryczne extra cienkie wafle ryżowe lub pełnoziarniste chrupki zbożowe. Tego typu produkty zawierają dużą ilość błonnika pokarmowego, który nie tylko usprawnia działanie układu pokarmowego, ale przede wszystkim przedłuża uczucie sytości. Warto również podzielić nasze posiłki na pięć w ciągu dnia – dwa duże oraz trzy drobne jak drugie śniadanie
i podwieczorek. Jedząc regularnie co 3-4 godziny nie poczujemy wielkiego głodu, dzięki czemu wystarczą nam mniejsze porcje. Musimy pamiętać, że aby racjonalnie i zdrowo zrzucić kilka kilogramów bez efektu „jo-jo”, potrzeba czasu i cierpliwości.

Najtrudniejszy pierwszy krok
Drugą pozycję na liście najpopularniejszych postanowień noworocznych zajmuje rzucanie palenia. Każdy palacz doskonale wie, że aby zdecydować się na ten krok potrzeba silnego bodźca. Takim bodźcem może być prośba partnera, zakład z przyjacielem albo właśnie początek nowego roku. Walka z uzależnieniem może być długa i trudna, dlatego warto dokładnie zaplanować i przygotować nasze codzienne pole bitwy. Na początku skrupulatnie przyjrzyjmy się swojemu nałogowi, a pomoże nam w tym „Dzienniczek palacza”. W tabeli przez tydzień zapisujmy informacje dotyczące naszego palenia odpowiadając na pytania: ile papierosów wypaliłem? kiedy? gdzie? dlaczego? Dzięki temu poznamy swoistą regularność nałogu, sytuacje, wydarzenia i ludzi przy których sięgamy po papierosa. W ten sposób w przyszłości będziemy mogli wystrzegać się pokusy po odstawieniu używki. Cały proces będzie wymagał od nas wiele determinacji, silnej woli
i pomocy z zewnątrz. Dlatego warto czerpać z doświadczeń innych, którym się udało i uczyć się na ich błędach. Kiedy już wypalimy naszego ostatniego papierosa, aby stworzyć sobie własną grupę wsparcia oprócz najbliższych możemy odnaleźć internetową społeczność byłych palaczy. Dzięki temu będziemy mogli dzielić się własnymi przemyśleniami, zyskać cenne rady i udzielać ich innym. Wielu palaczy, szczególnie kobiet obawia się, że rzucenie palenia przysporzy im kilogramów. Odruch sięgania po papierosa muszą bowiem zastąpić chwytaniem drobnych przekąsek. Dlatego, aby uniknąć efektów ubocznych walki z nałogiem, wybierajmy świadomie to, co mamy pod ręką. Niech będą to suszone owoce, pestki słoneczniki, czy dyni oraz wysokobłonnikowe chrupki i extra cienkie wafle ryżowe. Aby z góry przygotować się na sytuacje kryzysowe, które nie ukrywajmy, przytrafiają się każdemu, stwórz listę korzyści jakie wynikają z rzucenia palenia. Mogą to być plusy dotyczące np. urody – zdrowa cera, bielsze zęby, zdrowia – obniżenie ciśnienia tętniczego, polepszenie kondycji fizycznej oraz jakości życia – wyostrzenie zmysłów smaku i węchu, oszczędność pieniędzy.

Kontakt dla mediów:

Natalia LEWICKA
Junior Media Manager
tel. (71) 328 74 91
GSM 502 711 333
Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.


 

 

Jak dobrać bieliznę pod kreację karnawałową?

Karnawał w pełni! Koktajlowe i balowe sukienki mają zazwyczaj linię bliską kobiecemu ciału, głębokie dekolty, warto więc zainwestować w porządny biustonosz, który nie tylko zatuszuje niedoskonałości, ale także uwydatni atuty kobiecej sylwetki.

Dobra bielizna nada naszej sylwetce pożądanych kształtów, a także wydobędzie z karnawałowej sukienki to, co najlepsze. Dlatego tak ważne jest, aby pod wyjściową suknię założyć odpowiednio dopasowany komplet bielizny.
Szczuplejsza w kilka minut
Źle dobrany biustonosz sprawia, że piersi wyglądają na obwisłe, a sylwetka traci proporcje. Zbyt małe miseczki sprawiają, że piersi tworzą wybrzuszenia nad linią biustonosza i pod pachami. Zbyt luźny obwód sprawia, że zapięcie „ucieka” do góry, biust traci podparcie, zbyt wąski sprawia, że na plecach tworzą się wałeczki tłuszczu pod zapięciem stanika.
„Dobrze dobrany biustonosz to kwestia nie tylko estetyki, ale przede wszystkim zdrowia. Piersi w źle dobranym biustonoszu nie wyglądają dobrze, a karnawałowe kreacje tylko to podkreślają. Pamiętajmy o jednym – dobrze dobrany biustonosz odejmuje wizualnie kilka kilogramów, talia wydaje się węższa i bardziej zaznaczona. Nie ma skuteczniejszego sposobu na wymodelowanie sylwetki na 5 minut przed wyjściem niż założenie dobrej bielizny. Dobór karnawałowej kreacji polecam rozpocząć od wyboru odpowiedniego biustonosza.” – mówi Kinga Lesisz, właścicielka firmy Kinga Lingerie de Femme, jednego z czołowych polskich producentów bielizny.

Podstawowe zasady doboru bielizny
Kupując bieliznę na tę wyjątkową noc pamiętać należy o kilku zasadach:
•    Nowy biustonosz powinien pasować na ostatnią haftkę
•    Zapięcie stanika powinno znajdować się poniżej linii łopatek
•    Zakładając stanik zbierz piersi razem od strony pach i umieść w miseczkach
•    Wybierz odpowiednią miseczkę – biust nie powinien wylewać się górą ani bokiem
•    Dobierz odpowiedni obwód – biustonosz nie powinien być zbyt szeroki, nie podtrzymuje wtedy biustu w wystarczający sposób
Na zdjęciach pokazane są komplety z kolekcji Sophie Verney, przeznaczonej dla kobiet z większym biustem. Bieliznę można nabyć na stronie www.kinga.com.pl .
 

 
Więcej artykułów…
Reklama